Korzystniejsze wyroki sądowe dla przedsiębiorców

Karuzele vatowskie to ogromne obciążenie dla budżetu Państw Unii Europejskiej. Kraje należące do Wspólnoty starają się podejmować skoordynowane działania minimalizujące to niekorzystne zjawisko.

Dla uczciwych przedsiębiorców istnieje spore ryzyko nieświadomego wplątania się we współpracę z oszustami, zwłaszcza gdy nie dochowają oni należytej staranności w doborze kontrahentów.

Do tej pory decyzje fiskusa oraz wyroki sądów administracyjnych nie stały po stronie podatników pokrzywdzonych  przez oszustów. To na podatniku spoczywała cała odpowiedzialność za nieświadomy udział w wyłudzeniach podatku VAT poczynionych przez innych nieuczciwych przedsiębiorców działających w całym łańcuchu powiązań. Nawet w sytuacjach, w których podatnik robił wszystko (w swoim mniemaniu), aby sprawdzić firmę-kontrahenta, a po jej sprawdzeniu uznawał, że wszystko jest w porządku i może nawiązać współpracę, w toku prowadzonych czynności przez organy podatkowe oraz na dalszym etapie, w sądzie, okazywało się, że i tak instytucje te uznawały, iż nie dochował on należytej staranności.

Ostatnie wyroki sądów dają nadzieję na zmiany na lepsze. Sądy nareszcie zaczęły zauważać, że nie zawsze  przedsiębiorca jest w stanie wychwycić ryzyko wplątania się w karuzelę podatkową. Możliwości zweryfikowania kontrahenta też mają swoje ograniczenia, a umiejętności oszustów we wprowadzaniu w błąd uczciwego przedsiębiorcy często stoją na najwyższym poziomie. Stąd niełatwo jest zauważyć przedsiębiorcy, że coś jest nie tak, nawet mimo zachowania środków ostrożności w postaci sprawdzenia kontrahenta, czy widnieje on w rejestrach działalności gospodarczej, czy zatrudnia pracowników, czy siedziba jego firmy faktycznie istnieje pod wskazanym adresem, czy jest czynnym podatnikiem VAT itp. Tym bardziej nie jest łatwo sprawdzić innych kontrahentów swojego kontrahenta, stanowiących dalsze ogniwa w  całym (potencjalnie oszukańczym) łańcuchu powiązań.

W tym kontekście na szczególną uwagę zasługuje wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Łodzi o sygn. I SA/Łd 218/19 uchylający zaskarżoną przez przedsiębiorcę-podatnika decyzję fiskusa. Fiskus stał na stanowisku, że podatnik nie ma prawa do odliczenia podatku naliczonego z faktur wystawionych przez spółki, w uzasadnieniu m.in. podając, iż strona tak naprawdę nie kupiła towarów od tych spółek – spółki te są podmiotami nierzetelnymi, które stwarzały jedynie pozory istnienia i prowadzenia działalności gospodarczej (posiadały jedynie adres do korespondencji bez innych niezbędnych do prowadzenia dg czynników). W ocenie organu podatnik nie działał w dobrej wierze, ponieważ nie znał osób reprezentujących spółki, a będących rzekomymi dostawcami podatnika, nie zawierał pisemnych umów, nie składał pisemnych zamówień, nie udokumentował warunków transakcji, a także dokonywał płatności gotówką osobom, co do których nie miał pewności, czy są umocowane do działania w imieniu spółek. Organ zakwestionował również wartość pobranych przez podatnika faktur, zwracając uwagę na oznaczenie ich jedynie pieczęcią, bez możliwości sprawdzenia osoby, która podpisywała się nieczytelnie na tychże fakturach.

Z uwagi na powyższe organ uznał, iż podatnik przy takim zachowaniu musiał wiedzieć, że uczestniczy w nieuczciwych pod względem podatkowym transakcjach. Zdaniem organu podatnik  nie dochował należytej staranności w trakcie zawierania transakcji.

Jednak w ocenie sądu organy podatkowe nie wykazały, iż podatnik (skarżący) i w.w. spółki brały udział w oszustwie podatkowym. Zdaniem sądu podstawą do zakazu odliczenia przez podatnika podatku naliczonego byłyby zaniechania podatnika, których brak skutkowałby tym, iż podatnik wiedziałby lub co najmniej powinien był wiedzieć, że dana transakcja wiązała się z oszustwem podatkowym w zakresie podatku VAT.

Zdaniem sądu nie sposób wymagać od podatnika, by ten analizował okazaną mu deklarację podatkową i sprawdzał ją szczegółowo, gdyż to do organów podatkowych należy kontrola prawidłowości rozliczeń podatkowych, a nie do kupującego.

W ocenie sądu nie można również zarzucić podatnikowi niedochowania należytej staranności z powodu zapłaty za towar gotówką, co podkreślał organ podatkowy. Sąd nie zauważył nieprawidłowości w fakcie zapłaty gotówką za towar w miejscu, w którym podatnik towar kupował (w hali handlowej), gdyż w takich miejscach często płaci się gotówką, zawierając transakcje kupna-sprzedaży. Została również wystawiona  faktura dokumentująca transakcję, a jako że podatnik nie posiada podstaw prawnych do legitymowania osoby sprzedającej towar na stoisku, nie miał tym samym takich możliwości, za to zażądał wyciągu z KRS oraz deklaracji podatkowej VAT-7, co zostało mu przez osobę sprzedającą okazane. W powyższej sytuacji podatnik miał prawo przypuszczać, że nabywa towar od legalnie działającej spółki.

Pomijając liczne szczegóły wyroku świadczące na korzyść podatnika i wykazujące błędny tok rozumowania fiskusa, konkluzja jest następująca – nastąpiła zmiana w podejściu sądów do tych przedsiębiorców, którzy nieświadomie mogą zawrzeć transakcję z nieuczciwym kontrahentem. Owszem, nie zwalnia to podatnika z dochowania należytej staranności w ocenie kontrahenta i trzeba o tym pamiętać, zwłaszcza w sytuacji obrotu dużą kwotą pieniędzy oraz w przypadku, gdy zaczyna się z jakiegoś powodu zapalać „czerwona lampka” w głowie, niemniej powyżej omówiony wyrok przywraca nadzieję dla wszystkich uczciwych firm, które mimo zachowania należytej staranności nie będą w stanie wychwycić przedsiębiorców biorących udział w karuzeli vatowskiej.

Marta Lach

Photo by Sebastian Pichler on Unsplush

Czytaj poprzedni

Przedsiębiorca i podatki

Czytaj następny

Kto nie płaci podatku od spadku?